Szwagry na Wiśle

Dziwnie zaczynać opowieść od oświadczenia, że to był koniec, chociaż tak właśnie było. To był koniec. Koniec, a jednak początek. Na pewno nie początek końca, chociaż to już bardziej działka filozofów, bo skoro jest początek, to powinien być też koniec, a jeżeli jest koniec, to każdy początek jest początkiem końca. Zdarzają się wyjątki, np. taki... Czytaj dalej →

W górę Wisły – koniec

To była ostatnia noc w namiocie. Pod tropikiem nagromadziło się mnóstwo kropelek ze wszystkich przyrządzanych dotychczas posiłków, których głównym składnikiem była woda. Parujące cząsteczki wody radośnie opuszczały menażkę, uciekały do nieba tworzyć chmury. Przegrywały jednak z zielonym nylonem, ten zarówno od góry, jak i od dołu stanowił barierę nie do pokonania. Pełne energii, której dostarczała... Czytaj dalej →

W górę Wisły – dzień drugi

Lubię tę enklawę, przestrzeń namiotu z całym jej bałaganem. W nocy uchodziło mi powietrze z materaca. Dwukrotnie go dopompowywałem. Użyłem power tape’a do obklejania podejrzanych miejsc, chyba pomogło, bo dospałem w miarę wygodnie do rana. To pozorne ciepło, które było bardziej w głowie niż w ciele, długo trzymało mnie w namiocie, zanim zdecydowałem się na... Czytaj dalej →

W górę Wisły – początek

Wszystko zaczęło się w Gdańsku, na przystani harcerskiej. Naprawdę jest taka, możecie mi wierzyć na słowo, chociaż nie funkcjonuje już w dawny sposób, ale co… Nie! Przepraszam, to zaczęło się wcześniej jeszcze – w domu przy kawie, takiej z pianką. Był wczesny ranek przed pracą. Ja, jak i ona próbowaliśmy małymi łyżeczkami połączyć pianę z... Czytaj dalej →

Witryna internetowa zbudowana na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑